W połowie maja odbył się wyjazd prasowy do zakładów Raytheona w USA. Była to okazja do powtórzenia podstawowych punktów oferty złożonej w programie Wisła, a także przedstawienia ocen przedstawicieli amerykańskiego koncernu dotyczącego tego postępowania. Mimo wszystkich problemów – głównie związanych z żądaniami Warszawy wykorzystania systemu dowodzenia IBCS, które notuje opóźnienia – przedstawiciele koncernu deklarują umiarkowany optymizm. Twierdzą, że wystosowany niedawno polski LoR jest lepiej przygotowany niż poprzedni dokument i stwarza podstawy do zbliżenia stanowisk.

Na pierwsze zapytanie ofertowe (LoR), z września 2016, strona amerykańska nawet nie odpowiedziała. Uznano, że wymagania strony polskiej są niemożliwe do spełnienia. Kolejny dokument, wystosowany oficjalnie 31 marca br., miał być przyjęty znacznie przychylniej. W czasie wizyty polskich dziennikarzy w USA poinformowano, że będzie on przedmiotem negocjacji, które mogą zakończyć się sformułowaniem oficjalnej odpowiedzi. Ta z kolei mogłaby stać się podstawą do ewentualnego zawarcia ostatecznego kontraktu.

Polskie wymagania
Według ujawnionych informacji MON, strona polska chce kupić 8 baterii, z których pierwsze dwie powinny być zgodne z obecnie produkowanym standardem Patriot konfiguracji 3+, w pełni ucyfrowionym – z więc ze znacznie zmniejszoną usterkowością i niższymi kosztami utrzymania – jednak z pasywną anteną fazowaną, pracującą w wybranym sektorze. Dopiero kolejne miałyby otrzymać dookólny radar, z antenami aktywnymi i elementami elektronicznymi opartymi na azotku galu (GaN).

Resort obrony chce, by już pierwsze baterie współpracowały z systemem dowodzenia IBCS, który jest rozwijany przez Northrop Grummana. Jednocześnie MON zrezygnowało z zakupu pocisków PAC-2 GEM-T Raytheona, na rzecz dostaw PAC-3 MSE Lockheed Martina i niskokosztowych SkyCeptorów, czyli odmiany amerykańsko-izraelskiego Stunnera. Decyzja ta była sporym zaskoczeniem, jednak wynikała zapewne z chęci ograniczenia kosztów transakcji.

Pierwsze doniesienia mówiły bowiem o cenie przekraczającej znacznie 40 mld zł. Tymczasem w momencie ogłaszania informacji o wysłaniu drugiego LoR, przedstawiciele MON poinformowali, że wartość transakcji będzie ograniczona do ok. 30 mld. Można było to osiągnąć przez zmniejszenie liczby kupowanych PAC-3 MSE, wyjątkowo drogich efektorów, jednak niezbędnych dla przechwytywania potencjalnie najgroźniejszych celów, takich jak pociski zestawów balistycznych Iskander. W rezultacie ofiarą cięć musiały paść PAC-2 Raytheona, tańsze od produktów Lockheed Martina, jednak droższe od Stunnerów, pocisków stanowiących rozwinięcie lotniczych efektorów klasy powietrze- powietrze, naprowadzanych relatywnie tanimi czujnikami podczerwieni i wykorzystujących powierzchnie sterowe, a nie mikrosilniki, jak w przypadku MSE.

Cały artykuł jest dostępny na stronie wydawnictwa oraz tutaj.

wróć do: Patriot w mediach